poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ARKADIUSZ ŁUBA
W głąb słowa
Katarzyna Bazarnik, Zenon Fajfer, „(O)patrzenie”, KRAKOWSKA ALTERNATYWA, Kraków 2003.

Dekada Literacka 2004, nr 3 (205)



W posłowiu „Od tłumacza” do pierwszego wydania „Ulissesa” Jamesa Joyce'a (1969) Maciej Słomczyński pisał: „Istnieje na świecie wielka grupa szczęśliwców, którzy odrzucają jako oczywisty nonsens wszystko to, czego nie są w stanie zrozumieć na pierwszy rzut oka”. Oko. Są takie księgi, które oko (poza intelektem) angażują w sposób wyjątkowy. Należą do nich na przykład książki autorstwa Katarzyny Bazarnik i Zenona Fajfera – „Oka-leczenie” (Kraków 2000) i „(O)patrzenie” (Kraków 2003). Bo, choć zabrzmi to banalnie, to właśnie oko, wzrok, akomodacja (o akomodacji za chwilę) i wypatrywanie (rozszyfrowywanie) kolejnych znaczeń warunkują przyswojenie sensu tych książek i ich zrozumienie (o ile jest to do końca możliwe). Ostatecznie sami autorzy często na oko wskazują - poczynając od obu tytułów. To tak, jakby dawali nam klucze do właściwego (od)czytania utworów. A może tylko jednego utworu, albo ich nieskończonej ilości...

Wydaje się, jakby „Oka-leczenie” zawierało się w „(O)patrzeniu”. Prawy górny róg 1-2 strony okładki „(O)patrzenia” został oderwany - albo jak mówią autorzy -„okaleczony” (!). Tym samym stał się być może pierwszą z wymienionych ksiąg. Zbieżność nazw tytułu i czynności odrywania nie może być w tym wypadku przypadkowa. Ów oderwany fragment - owo okaleczenie - trafia pomiędzy karty „(O)patrzenia”. Poza tym przestrzenna, szkatułkowa, zasada pisania obu ksiąg wydaje się być jednakowa: ciągłe przepisywanie i jednoczesne rozcinanie i kaleczenie wyrazów staje się postępującą w tempie geometrycznym ich akrostychiczną redukcją. Ostatecznie całość można by zapisać, używając jednego tylko wyrazu „tAMTO” lub „tO”, lub wręcz jednej tylko litery „t”; a następnie rozpocząć wszystko na nowo - tylko że w odwrotną stronę. (Swoją drogą zabieg genialny, niosący za sobą nieustannie pobrzmiewające echo, albo raczej patronat, ostatniego słowa z ostatniej książki Joyce'a „Finnegans Wake” - „the”.)

Przestrzenność książki zaakcentowana jest nie tylko w sposób przenośny (wielowarstwowo znaczące wyrazy), ale także w sposób architektoniczny. Bo w liberaturze (a „(O)patrzenie” jest dziełem liberackim) chodzi o „świadome wykorzystanie materialności literatury, słowa, zdania i przestrzeni książki”. Poszczególne wersy i litery są zatem powyginane, rozciągnięte, zamazane. I także w ten sposób osiągnięta zostaje wielowymiarowość. Oko czytelnika (podobnie jak jego umysł) zmuszane jest do nieustannego akomodowania, dostrajania się, do przełączania ostrości widzenia na różne wymiary. A nie jest to zadanie łatwe.

Wielu czytelników odrzuci zatem „(O)patrzenie” Bazarnik i Fajfera jako przypadkowy ciąg wyrazów, traktując go jako nonsens. Ale będą też tacy, którzy zechcą pozostać przy „(O)patrzeniu” dłużej, którzy zechcą razem z nim podążać ciągle „w dół, w dół, w dół”, niczym „w głąb króliczej jamy”, przedzierając się przez architekturę wyrazów, do podstaw słowa.

Arkadiusz Luba

 

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas