poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
MARTA WYKA
Polak wyznania mojżeszowego
Henryk Vogler, ,,Wyznanie mojżeszowe”, PIW, Warszawa 1994.
DL 1994, nr 5 (88)



Po Holocauście literatura na tematy żydowskie prowadzi nas ścieżkami tragedii; więcej nawet: tragiczność zdaje się działać wstecz i najprawdopodobniej inaczej czytamy Schulza znając okoliczności jego śmierci, inaczej myślimy o ,,Lecie” Rudnickiego, kiedy już przeczytaliśmy ,,Wielkiego Stefana Koneckiego” czy ,,Kartkę znalezioną pod murem straceń”, i nawet Skamandryci (Tuwim, Słonimski), którzy tak uparcie kształtowali swój wizerunek polski, europejski, a na końcu żydowski, teraz zdają się występować w odwrotnym szyku. Słowem, temat się mitologizuje i trzeba zapewne z tym się pogodzić, jego życiowa tkanka ulega stopniowej przemianie, aby stać się tkanką symboliczną i wszystko zdaje się ulatywać na skrzydłach biblijnych obrazów.

Byłem Polakiem wyznania mojżeszowego — powiada o sobie Henryk Vogler w opublikowanej właśnie książce. Będąca aneksem do ,,Autoportretu z pamięci” tegoż autora ta niewielka książeczka jest jak orzeźwiająca kropla w morzu wzniosłości. I o tym chciałabym napisać.

Żydowski Kraków z lat międzywojennych... We wspomnieniach Voglera nie jest on tworem osobnym, dwie formy życia przenikają się nawzajem, choć oczywiście bariery pomiędzy nimi istnieją. W innych pamiętnikarskich zapiskach dotyczących tamtych lat, pisanych z innej perspektywy, żydowskiego Krakowa jakby nie ma (chociażby w książce Kudlińskiego ,,Młodości mej stolica”). Podobnie w świadectwach nie-literackich, dokumentarnych przede wszystkim: żydowski Kraków objawia się jak gdyby ich autorom w momencie kiedy do miasta zaczynają napływać (w roku 1938) wiedeńscy Żydzi po Anschlussie Austrii. Jest to objawienie niedowierzające; zatem nie dopuszczano myśli, iż określone ,,status quo” może po prostu przestać istnieć.

Książka Voglera, w powodzi literatury „tematu żydowskiego”, a także wobec szczególnej i zrozumiałej jego waloryzacji, zwraca na siebie uwagę, co samo w sobie nie jest łatwo. Zadaję więc sobie pytanie: dlaczego?, i odpowiadam na nie mniej więcej tak.

Rozpocząć wypada od spraw pozornie drobnych. Chociażby od obserwacji, iż Vogler opisuje międzywojenny Kraków w perspektywie jego ulic, jego stałych mieszkańców, jego sklepów i na koniec jego inteligencji i artystów.

„Zaczynając od moich ulic...” — możnaby tutaj powtórzyć słowa Miłosza, ale właśnie taki horyzont wspomnień dzisiaj nas przykuwa. Ponieważ tego Krakowa już nie ma — śledzimy dzieje na poły egzotycznego miasta, którego sklepy, handelki, śniadankowe lokale, adwokackie kancelarie, kabarety i kawiarnie rozpłynęły się w powietrzu jak Chagallowskie fatamorgany. Ta mała historia, potem chętnie nazywana obszarem małej ojczyzny, bywa sceną historii wielkiej. Ale też wcale nią być nie musi. Tym niemniej Vogler otwiera historiozoficzną furtkę wtedy, gdy powiada, iż do schyłku lat 30-tych rozumiał swój los jako podwójny: żydowski i polski, i w podobnych uwarunkowaniach toczyło się życie miasta. Polacy i Żydzi tworzyli organizm naturalny. Antysemickie zajścia lat 30-tych wyzwoliły poczucie obcości — fundament owej dwój-jedni zarysował się nieodwołalnie. Świetny fragment zatytułowany ,,Widmo krąży po Krakowie” ukazuje podszewkę kolejnej ówczesnej obsesji: wszyscy Żydzi to komuniści. Vogler widzi problem podobnie jak Jerzy Stempowski. Zapewne podzielałby zdanie, iż marksizm zaatakował głównie „żydowskich krawców” czyli biedotę, inni zaś polubili tę ideę nie tyle demonicznie, ile towarzysko. Na przykład: „Toteż na takich kolegów jak syn znanego adwokata Staszek Horowitz, jak piękny brunet Józef Schimmer... patrzyło się z podziwem, zwłaszcza wiedząc, że inwigilują ich stale tajniacy z Policji Państwowej. Ale w gruncie rzeczy niezbyt groźni byli to wrogowie ustroju. Nazywano ich, nie bez racji, „salonowymi” komunistami, nie tylko dlatego, że pochodzili przeważnie z bogatych, dobrze zarabiających rodzin, ale również dla tego, że na ogół ograniczali swą działalność do nie kończących się dyskusji”. Ponad nimi wyrasta postać Bolesława Drobnera, Żyda stylizowanego na marszałka i Sarmatę, socjalisty. Jeszcze po wojnie nosił on swój szary surdut i sumiasty wąs, co już zdawało się pozostawać w kompletnej niezgodzie z komunistycznym (a naprawdę socjalistycznym) zacięciem.

Wspomnienia młodości często deformuje idealizacja. Vogler wie o tym i nawet się do niej przyznaje. A jednak „Droga w głąb” ukazuje różne płaszczyzny bytowania żydowskiej rodziny bez sentymentalizmu. Chociaż przesuwamy się w tym tekście, wraz z autorem, od realiów ku mistyce, od zwykłych wydarzeń po religijne uniesienia. I spojrzenie Voglera w jakimś momencie zbliża się do Vincenzowskiego, zachwyconego „Spotkaniami z chasydami”. Świat Żydów staje się nadnaturalny, poetycki, arkadyjski.

Henryk Vogler urodził się w roku 1911. Myślę, że jego przynależność do określonej generacji determinuje ton i postawę narratora ,,Wyznania mojżeszowego”. I mam na myśli nie tylko wymiar historyczny doświadczenia. O coś innego również chodzi. Otóż wydaje mi się, iż tkwi w emocjonalności tego pokolenia pewna rysa pojednawcza, skłonność do zrozumienia świata i jego szaleństw, skłonność do wybaczenia, i co dziwne, ale chyba prawdziwe, swoista pobłażliwość i dystans wobec grzechów ludzkości. A przecież wychowali się oni na katastrofistach (o Spenglerze zresztą Vogler w swojej książce napomyka, o Witkacym również...). Oskarża się ich czasem o cynizm — czy na pewno słusznie i potrzebnie?

Młodsi świadkowie i ofiary Holocaustu pragnęliby rozszarpywania ran. Tym samym chcieliby poprawić historię i udzielić jej srogiej lekcji, co wydaje się niemożliwe.

W postawie Voglera tkwi coś z mentalności Iwaszkiewiczowskich bohaterów uwikłanych w historię. Wiedzą oni, iż są bezradni, historyczne fale porywają ich i opuszczają, cofając się w głąb dziejowego morza, zaś im pozostaje tylko gorzka refleksja, czasem — lecz nie zawsze — ludzka pamięć.

Marta Wyka

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas